• Wpisów:4
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 20:43
  • Licznik odwiedzin:1 679 / 2025 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
No właśnie, czy miłość na odległość ma sens? Chciałoby się powiedzieć: nie, bo jaka to miłość, która nie opiera się na systematycznym spotykaniu, na widywaniu siebie w codzienności. Jaki to związek kiedy widzimy się nie wtedy kiedy tego pragniemy tylko wtedy gdy jest np. przerwa świąteczna, wakacje albo ferie. Więc chciałby się odpowiedzieć, że taka miłość nie ma sensu ale odpowiemy filozoficznie: to zależy. A odpowiemy tak dlatego, że mimo wszystko znamy przypadki związków, które przez jakiś czas (czasem długi) były związkami na odległość a teraz są z tego dobre małżeństwa. Osobiście trochę nas dziwi jak można kochając się wytrzymać rozłąkę i odległość kilkuset kilometrów nieraz przez kilka lat, ale są tacy ludzie, którzy wytrzymują. Są też tacy, którzy nie wytrzymują. To wszystko bowiem zależy od tego na jakim etapie jest związek, jak dojrzali są ludzie, czy jest to rozłąka przejściowa czy tak było od zawsze. Jeśli chodzi o początki znajomości to bylibyśmy ostrożni. Bo te początki najbardziej potrzebują częstych kontaktów, gdyż na odległość poznać się nie można a poznanie jest przecież konieczne, by kogoś pokochać, no bo jak można kochać kogoś kogo tak naprawdę nie znamy? Zakochać się - i owszem, można, ale to przecież nie miłość. Sms-y, listy to nie to samo. Człowieka poznaje się we wspólnej pracy, podczas wycieczek, widząc jak ma w pokoju, jak odnosi się do bliskich. Tego na odległość nie zobaczysz. Niebezpieczeństwo takich związków polega na tym, że na odległość kocha się przeważnie nie realną osobę a własne wyobrażenia o niej. Tak, bo widząc się raz na kilka tygodni lub miesięcy jesteśmy oczarowani sobą, stęsknieni, szczęśliwi, że wreszcie się widzimy. Staramy się więc najpierw jak najlepiej do tego spotkania przygotować. Dziewczyny robią sobie fryzurę, piękny makijaż, chłopcy przychodzą pachnący, w wyprasowanych koszulach i nawet sprzątają na błysk w pokoju. Potem chcemy sobie jak najwięcej opowiedzieć, jak najwięcej pokazać, jak najbardziej okazać tej drugiej osobie jak jest dla nas ważna. A ponieważ jest tak ważna no to naturalnie traktujemy ją jak gościa honorowego, który nic nie musi robić, no bo wszystko zostało przygotowane wcześniej. Nie ma więc z reguły wspólnego przygotowania posiłku, nie ma zmywania, nie zapędzamy też chłopaka do przykręcania obluzowanej śruby w szafce. Są za to spacery, rozmowy, filmy. Co najwyżej razem wyprowadzicie psa. Jest uroczyście, jest wspaniały nastrój i radość. Po prostu jest święto. I pięknie, bo randki, zwłaszcza te pierwsze mają w sobie coś odświętnego. Nikt przecież nie zaczyna znajomości od wspólnego sprzątania, ale po jakimś czasie, kiedy poznajemy się coraz lepiej, kiedy przebywamy ze sobą coraz więcej zaczynamy bywać ze sobą nie tylko na kawie czy w kinie, ale też na zakupach. Gdy chłopak przychodzi do nas to nie tylko rozmawiamy przy herbacie słuchając ulubionej muzyki ale pomaga nam przestawić coś ciężkiego. A chłopak bez oporów prosi dziewczynę by mu przyszyła wypruty suwak. Zaczynamy wspólnie przygotowywać coś do jedzenia. I to jest najzupełniej normalne, bo przecież życie codzienne z takich rzeczy się składa. I w takich rzeczach możemy zobaczyć jak ktoś naprawdę się zachowuje, jakie ma zwyczaje, co jest dla niego ważne. Ale w związkach na odległość właśnie tej codzienności brakuje. I jeszcze jeden ważny element. Gdy spotykamy się okazjonalnie jesteśmy wypoczęci, zadbani, mamy czas tylko dla siebie. I znów: nie widzimy się w zmęczeniu, pośpiechu, zdenerwowaniu, kiedy mamy kiepski humor, problem albo mamy wszystkiego dość, rozmawiać nam się nie chce i najchętniej poszlibyśmy spać. Dlatego potem jest tyle rozczarowań, tyle rozstań niby dobrze zapowiadających się relacji. Albo nawet szoku przeżytego po ślubie, bo przecież miało być inaczej. Bo nagle ci ludzie, dla których randki były zawsze świętem zaczynają widzieć siebie wracających z pracy i zamiast kwiatów przynoszących do domu żal na szefa i siatki z zakupami. Bo nagle ta zawsze pięknie wyglądająca dziewczyna wiąże włosy na gumkę i na dodatek przypala zupę. Bo ten zadbany chłopak nie zawsze się goli i na dodatek przez tydzień chodzi w tym samym swetrze, choć wcześniej miał wyprasowaną koszulę. A teraz wcale tej koszuli mu się nie chce uprasować. No właśnie, a może na randkę to wcale nie on ją prasował tylko np. mama?
  • awatar Gość: zajebiście piszesz! :*
  • awatar Gość: Kocham!
  • awatar she'scrazy: Powiem ci że istnieje miłość na odległość znam takie przypadki ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Myślę, ze to dość aktualny temat.Problem który dotyka co raz to większej liczby nastolatków.
Według mnie to nie jest moda czy lans przecież żadna z tych osób nie chodzi z odkrytymi częściami ciała które cięła krzycząc "Patrz co zrobiłam/łem, fajnie było może zrobimy to razem?!". Chociaż przyznam, ze minąłem parę profili na asku gdzie dziewczyny otwarcie o tym mówią w różny sposób.Widać, ze niektóre mają naprawdę poważny problem, a inne traktują to jako.. ale dobrze nie będę nikogo oceniać Niestety poznałem w ostatni czasie bardzo dużo osób które znają tylko taką drogę ucieczki od problemów.Można pomyśleć ale co to za filozofia wziąźć żyletkę do ręki, przejechać parę razy po niej i patrzeć na krew, krew która dla tych ludzi jest ukojeniem, a dla nas wielkim nieporozumieniem. Dziwi mnie, ze gdy samookalecza się dziewczyna to nie wywołuje to takiej sensacji jak fakt, że robi to jakiś chłopak.Ale czy nasze problemy są zależne od tego kim jesteśmy, jaką płeć mamy?. Dla mnie to podejście jest chore bo każdy w jakiś sposób próbę sobie pomóc, każdy próbuje znaleźć jakieś wyjście z tego życiowego zakrętu.
Wiadomo, ze to jest jedna z najgorszych prób wyjścia ze zwykłego istnienia na drogę prawdziwego życia z którego będziemy się cieszyć.Oczywiście nie popieram tego ale nie tępię też takich ludzi, staram się ich zrozumieć bo wiem jak to jest.
Trzeba jednak zwrócić uwagę na jedną rzecz zanim weźmiemy tą swoją "przyjaciółkę" do ręki.
Ślady na psychice w pewnym stopniu zamażemy, a problemy z przeszłości zostaną przysłonięte teraźniejszością.Natomiast my gdy spojrzymy na sznyty, każda z nim będzie "opowiadała" swoją historię, każdą będziemy mogli przypasować do jakiegoś czasu, konkretnego wydarzenia.Gdy będziemy mieli gorszy nastrój wszystko wróci.Zamknięty rozdział w książce znów się otworzy. Wiadomo jest również, ze z pozoru niewinne lekkie kreseczki z czasem stają się głębokimi ranami.I to co kiedyś "pomagało". Teraz staję się najgorszym wrogiem-uzależnieniem.Wtedy to nie ból psychiczny, a potrzeba tego fizycznego będzie zmuszała nas do samookaleczania. Najgorsze jest to, ze często nawet osoba która sobie to uświadomi ma problem z wyjścia z tego nałogu, coś trzyma jej przy tym obłędzie.Ma świadomość, że sama się krzywdzi ale brak jej siły na dalszą walkę. Zawsze więc trzeba sobie zadać pytanie czy "Warto?"
  • awatar Czekoooladka ♥: Nie warto .. wiem coś o tym. Żałuje że tak robiłam a nie inaczej. To prawda piszesz bardzo mądrze i twoje wpisy dają do myślenia .. :)
  • awatar Karola . :>: Z tego co czytam masz dużo racji. Piszesz prawdziwie i poruszasz "trudne" tematy. Myślę, że Twój blog pomoże wielu osobom. :> Czekam na kolejny wpis. ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Prawdziwie kocha się tylko raz w życiu. Tylko jedna jest miłość. Możecie się ze mną nie zgadzać, ale takie jest moje zdanie. Jeśli przestajesz kogoś kochać, jeśli stwierdzasz, że miłość się skończyła, to wiedz jedno. to nigdy miłość nie była i nigdy się tej osoby nie kochało. Przychodzi w życiu taki moment, że odkrywamy czym jest prawdziwa miłość. Wówczas wszystko inne staje się nieważne. Odkrywamy pełne znaczenie słów "Kocham Cię". Zaczynamy rozumieć, że to jest to, że wszystko co było do tej pory to tak naprawdę było nieistotne. Poznajemy pełnię miłości i sami dochodzimy do wniosku, że wiemy już co to znaczy naprawdę szczerze kochać. Prawdziwa miłość nigdy się nie kończy. Bo gdy przyjdzie ta jedyna prawdziwa miłość, to jak nazwiesz wszystkie te poprzednie "miłości"? Wtedy zrozumiesz, że nie były one żadną miłością. Dlatego też nie mów "Kocham Cię". Nie można kochać na siłę. Nie można wymagać od kogoś, aby ktoś powiedział "Kocham Cię". Nie można na siłę zmusić nikogo do kochania, tak samo jak nie można na siłę powiedzieć komuś ‘Przestań kochać’. Nie śpiesz się z tym, aby powiedzieć komuś "Kocham Cię". Do tego trzeba dojrzeć i być pewnym swoich uczuć. Trzeba mieć pewność, że słowa kierujemy do właściwej osoby, to tej jednej jedynej. Trzeba odnaleźć w sobie siły, aby wyznać drugiej osobie uczucie. Ale nie po tygodniu czy po miesiącu. Dla mnie to nie jest miłość. Powiedzenie komuś "Kocham Cię" oznacza wzięcie na siebie odpowiedzialności za drugiego człowieka. Bo w tym krótkim zwrocie zawiera się wszystko. Nie trzeba nic więcej dodawać i nic więcej mówić. "Kocham Cię" oznacza tyle samo co "obiecuję, że Cię nigdy nie zostawię". Jeśli wypowiadamy te słowa i deklarujemy swoje uczucie, to jednocześnie mówimy drugiej osobie "Nie zostawię Cię, nie okłamię Cię, nie zdradzę Cię, wierzę Tobie, ufam Tobie, chcę Twojego dobra, zrobię dla Ciebie wszystko, jestem przy Tobie, wierzę w Ciebie, nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie, będę Ciebie bronić, stanę po Twojej stronie bez względu na wszystko, wszystko Ci wybaczę." To wielka odpowiedzialność, której trzeba być świadomym. Poprzez te dwa słowa składa się drugiemu człowiekowi wielką obietnicę, której nie można złamać. Nie dotrzymanie jej to wielka krzywda wyrządzona osobie, której miłość deklarowaliśmy. Prawdziwa miłość wypowiedziana lub nie poprzez słowa "Kocham Cię" przetrwa wszystko. Będzie żyła w człowieku bez względu na przeciwności. Ta miłość nigdy się nie poddaje i nigdy się nie kończy. Nic nie jest w stanie Jej zniszczyć. Nie ważny dla niej jest ból i cierpienie. Nie zważa na przeciwności losu, niesłuszne oskarżenia, pogardę innych ludzi i ich spojrzenia pełne nienawiści. Nie mów "Kocham" nie mając pewności, że to uczucie jest prawdziwe i
przetrwa próbę czasu. Nie mów "Kocham" jeśli nie masz pewności, że to jest miłość, która przetrwa
wszystko. Nie śpiesz się z tym. Dawaj dowody swojej miłości, ale tego nie mów. Czasem nie trzeba usłyszeć od drugiej osoby tych słów, by wiedzieć, że jest się kochanym.
  • awatar Gość: mega!
  • awatar Gość: Prawda :) Ogólnie to kolejny udany wpis :)
  • awatar Katarzyna Kapuścińska: Cudnaa jest ta notka : ) zgadzam się z tym co napisałeś w 100%.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie wiem czym dla mnie jest szczęście i czy jestem szczęśliwy. Mam powody do zadowolenia ale te powody szybko zostają zapomniane,wymazane z pamięci. Po krótkiej chwili radości od razu pojawia się strach,ból i cierpienie które wiąże się z myślą o utracie tego co mnie cieszy. Czy szczęściem jest robienie tego,co się lubi?Może dla niektórych osób tak,ale dla mnie wszystkie te zajęcia to nuda,rutyna,monotonia. Może dlatego czuję pustkę którą staram się wypełniać nowymi rzeczami czy też osobami.Gdy próbuję coś/kogoś zdobyć tylko w tym momencie czuję szczęście a gdy mam tą rzecz/osobę nudzę się nią i poszukuję dalej czegoś co mnie uszczęśliwi choć na chwilę. Za każdym razem jest tak samo.Ten schemat powtarza się w kółko. Tylko zdobywając czuję,że żyję,czerpię z tego jakąś satysfakcję a mając,to już staje się bezwartościowe dla mnie. Mogę mieć wszystko czego chcę,kogo chcę ale nie mogę mieć jedynego człowieka którego kocham,który uczyniłby mnie szczęśliwym na zawsze.Dlaczego?Bo gdybym miał już wszystko,w tym także ją moje życie stałoby się całkowicie złe,przepełnione euforią i dla tej jednej osoby mógłbym zrobić wszystko nawet zabić.Mając ją przy sobie z jednej strony byłaby ona moim szczęściem z drugiej jednak przekleństwem od którego byłbym zależny co z czasem przerodziłoby się w moje nieszczęście bo dłużej takiej niewoli bym znieść nie mógł. A nic nie cenię bardziej niż wolność wyboru jaką mam teraz.Nie muszę liczyć się z nikim. Żyję dla siebie.Moje decyzje,choć czasem złe to jednak wyłącznie moje decyzje które dają mi chwilową radość lub napawają smutkiem. Mogę powiedzieć,że każdy dzień jest moim szczęściem,każda chwila,wszystko co robię daje mi poczucie szczęścia.Każdy uśmiech moich sióstr kiedy zabawnie wymawiają moje imię,każde słowo napisane do internetowego znajomego który czuje to samo co ja,który tylko on/ona mnie rozumie,którego traktuję jak bratnią duszę,każdy wschód i zachód słońca czyni mnie szczęśliwą choć na małą chwilkę a potem znowu zapominam czym jest szczęście zatracając się w swoich problemach brnąć w coś nad czym nie panuję.Mówię,że mam to wszystko gdzieś ale tak naprawdę obchodzi mnie to bardzo i wywołuje we mnie skrywane emocje na które rzadko jestem w stanie sobie pozwolić.Walczę sam ze sobą,udaję,że pewne rzeczy mnie nie cieszą,przybieram kamienną maskę,ale to błąd,bo zatracam siebie i staję się czymś w rodzaju robota. Poczucie szczęścia daje mi siłę i przypomina kim tak naprawdę jestem i co chcę robić. Wyzwala we mnie nowe pokłady energii i chęci do życia. Będąc szczęśliwym można uczynić wszystko i mieć poczucie,że to co się robi ma głębszy sens,że jest tym czego się pragnie.
  • awatar Gość: tak czyam to po raz 5 i zastanawiam się gdzie się chowają tacy mężczyźni* jak ty .. Przy czym "mężczyzna" to słowo pasujące idealne, bo wiekiem jesteś jeszcze młodziutki, ale tym co masz w głowie, wybijasz się ponad tłum tych wszystkich zapatrzonych w cycki chłopaczków ;)
  • awatar Gość: Uważam, iż jest to bardzo mądrze napisane. Mogę również stwierdzić, że żadkością jest, żeby jakiś mężczyzna tak pisał bo zazwyczaj w głowie im d**a i cycki :) Więc ogólnie jest to bardzo interesujące co sprawia, że takie wypowiedzi mogłabym czytać całymi daniami. Nie pomijając tego, że wybrałeś dość ciekawy temat nad którym raczej wszystcy się zastanawiamy i właśnie takie pytania sobie zadajemy. Po prostu przyjemnością jest dla mnie to czytać i liczę, że niedługo napiszesz coś nowego i również przeczytam to z takim samym zaciekawieniem jak teraz :)
  • awatar Gość: Piekne :O
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›